Jak przetrwać upały

5 porad dietetycznych

Europejski Kodeks Walki z Rakiem

Co zrobić aby zapobiegać nowotworom?

Jak jeść mniej słodyczy

Top 5 sprawdzonych sztuczek

Serek topiony

Czy rzeczywiście bez konserwantów?

wtorek, 19 maja 2015

Blogowy projekt śniadaniowy - 7 pysznych i szybkich przepisów


Dzisiaj post śniadaniowy - pełen szybkich, smacznych i zdrowych przepisów. Jako, że biorę udział w akcji "Blogowy projekt śniadaniowy" na blogu Różowa Klara dzisiaj mam dla Ciebie post podsumowujący mój zeszły tydzień. Akcja polega na przygotowaniu różnorodnych śniadań przez 7 dni i podzielenie się nimi ze światem. 

Jak zapewne już wiesz, śniadanie powinno być podstawą każdej diety. W ogóle nie powinniśmy wychodzić bez niego z domu! Niestety wiele osób pierwszy posiłek je dopiero w pracy czy szkole, bardzo często wiele godzin po wstaniu z łóżka. Wydaje im się, że przygotowanie śniadania jest czasochłonne i wymaga dużej koncentracji o którą po przebudzeniu trudno. Tym postem postaram się jednak pokazać, że wcale tak nie jest. Śniadanie może być szybkie i proste, a przy tym smaczne, zdrowe i sycące.  

Możesz też podejrzeć co je osoba zajmująca się żywieniem innych - często spotykam się z opinią, że to niemożliwe żeby jeść w taki sposób o jakim mówią zalecenia.


PONIEDZIAŁEK
Sałatka z tofu

sałatka z tofu

Sałatka idealna na śniadanie (II śniadanie czy kolację też), która ostatnio bardzo często u mnie gości. Jest to jeden z niewielu przepisów jakie wyniosłam z zajęć gotowania na uczelni i dodałam do swojej prywatnej książki kucharskiej. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dokonała w oryginale kilku zmian... Jak dla mnie jest to śniadanie ekspresowe, bo zawsze przygotowuję je dzień wcześniej, wieczorem. Jeśli jednak chcesz je robić bezpośrednio przed podaniem, nie powinno Ci to zajęć więcej niż 15 minut. 

Przepis : Kostkę naturalnego tofu podgotować na parze przez 10 minut. Pomidory (5-6 sztuk) umyć, pokroić w drobną kostkę. Ogórki kiszone (1 woreczek) pokroić drobno, dodać do pomidorów. Tofu po ugotowaniu pokroić w kostkę. Wszystkie składniki wymieszać z sosem (2 łyżki oleju, 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, sól i pieprz). 

Prawda, że proste? Efekt smakowy jest zaskakujący, szczególnie dla ludzi którzy tofu w czystej postaci nie są w stanie zjeść. W tym daniu nabiera ono bardzo fajnego, lekko kwaśnego smaku. 

WTOREK
Owsianka z bananem

owsianka

Owsianka jest bogata w wiele substancji odżywczych, a do tego dzięki niej długo jesteśmy syci. Jest też śniadaniem, które przygotowuję sobie zawsze przed egzaminem, bo ostatnie o czym chce wtedy myśleć to pusty żołądek, a owsianka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. 
Tutaj również stosuję sztuczkę ze wcześniejszym przygotowaniem, przeważnie gotuję płatki dzień wcześniej, a rano tylko dodaję więcej mleka i całość podgrzewam.
W tym tygodniu użyłam banana jako mojej substancji słodzącej (do owsianki nie dodaję cukru), ale równie dobrze sprawdzi się starte jabłko czy jagody.

Przepis :  1/2 szklanki płatków owsianych zalać 1 szklanką mleka, od zagotowania potrawy gotować przez 10 minut, co jakiś czas mieszając. Po przełożeniu do miseczki dodać pokrojonego banana. 

ŚRODA
Warzywna jajecznica

jajecznica

Czemu nie po prostu jajecznica? Bo jajecznica w moim wydaniu składa się bardziej z warzyw niż jajek - na te 2 porcje które widzicie na talerzach zużyłam tylko 2 jajka. W standardowej wersji było by ich 5-6. 
Tutaj również można część pracy zrobić dzień wcześniej, pokrojone warzywa przykryte folią spożywczą spokojnie poczekają na nas do rana w lodówce.

Przepis : 2 cebule pokroić w paseczki, poddusić na 2 łyżeczkach oleju rzepakowego. Dodać pokrojoną w kostkę 1 paprykę. Gdy warzywa zmiękną, dodać pokrojone ogórki konserwowe i podsmażyć chwilę. Na patelnie dodać 2 jajka, dodać soli, pieprzu i papryki w proszku. Całość mieszać aż do ścięcia się jajek. 

CZWARTEK
Wiosenne kanapki

kanapki

Wybacz, ale czwartek był w tym tygodniu bardzo zabiegany, więc jedyne co stworzyłam z rana to kanapki. Niezbyt odkrywcze, ale na pewno zdrowe, szybkie i smaczne. 
Ja do swoich użyłam wędliny, sałaty, ogórka, chleba żytniego i margaryny, ale oczywiście w tym "przepisie" dowolność jest nieograniczona. 

PIĄTEK
Budyń jaglany z daktylami
budyń



Budyń jaglany w moim wykonaniu był eksperymentem - robiłam go po raz pierwszy. Od dawna ten przepis czekał na wypróbowanie, a kiedy byłby lepszy termin niż "śniadaniowa akcja"?
Niestety muszę powiedzieć, że mi ten wytwór nie smakuje... Może coś zrobiłam źle? Jeśli tak, to proszę, popraw mnie w komentarzu! Z założenia danie powinno podbić moje serce - bardzo lubię zarówno kaszę jaglaną, jak i banany czy daktyle, ale ich zmiksowane połączenie zupełnie do mnie nie trafia. Dziwię się, że to mówię, ale jest dla mnie za słodkie, a do tego jego konsystencja jest zbyt mączna. 

Przepis : 1/2 szklanki kaszy jaglanej przepłukać zimną wodą na sitku, następnie zalać 1 szklanką wody w garnku i gotować ok. 5 minut od zagotowania. Ugotowaną kaszę zmiksować ze szklanką mleka, 1 bananem i 5 daktylami. 

SOBOTA
Gofry

gofry

Gofry to dla mnie iście weekendowe danie. Oczywiście są bombą węglowodanową, ale jedzone z umiarem nie zaszkodzą. Bardzo je lubiłam jako dziecko, ale dopiero niedawno do nich wróciłam, za sprawą gofrownicy ex-współlokatorki, która przypomniała mi jakie są smaczne. 
Ja gofry jem z owocami, na talerzu akurat brzoskwinie z puszki, latem jednak rządzić będą truskawki, czasami dodaję też kiwi - wybór jest nieograniczony. Jeśli dodasz do ciasta trochę więcej cukru i cynamon, spokojnie może je zjeść bez żadnych dodatków. 

Przepis : Białka z 2 jajek ubić na pianę z odrobiną soli. W oddzielnej misce wymieszać mikserem 2 żółtka, 1,5 szklanki mąki, 1,5 szklanki mleka, 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia i 2 łyżki cukru pudru. Po uzyskaniu gładkie masy, dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać łyżką. 
Ja na swoją gofrownicę wylewam 1 chochlę ciasta i piekę przez ok. 2 minuty, ale to oczywiście zależy od tego jakim sprzętem dysponujesz.

NIEDZIELA
Tortilla z warzywami i sosem czosnkowym

tortilla


 Danie które równie dobrze nadaje się na obiad czy kolację, ale w tym tygodniu zawitało u mnie o poranku. Tortilla daje nam szeroki wachlarz możliwości doboru dodatków, jeśli masz w domu kilka wybrednych osób do nakarmienia, każde z nich może dostać swoje indywidualne nadzienie. Jako, że jestem wielką fanką sosu czosnkowego, jest on obowiązkowy w tego typu daniach.

Przepis : Placek tortilli podgrzać przez kilkanaście sekund z każdej strony na rozgrzanej patelni (bez dodatku tłuszczu). Na tortillę ułożyć 1/2 pomidora pokrojonego w kostkę, 1/3 ogórka, 2 łyżki kukurydzy z puszki i 1/4 papryki. Całość polać sosem, zawinąć. 
Sos : 1 kubeczek gęstego jogurtu naturalnego wymieszać z 3 ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę. 



Jak widzisz moje śniadania są bardzo często słodkie, czasami smażone czy z kalorycznymi dodatkami, a mimo to moja masa ciała jest jak najbardziej w normie. Ale jem też dużo warzyw i owoców, pełnoziarnistych produktów zbożowych. Oczywiście same śniadania nie są idealnym przekrojem diety, jednak myślę, że jest to doskonały dowód na to, że racjonalne żywienie nie polega na zjadaniu 2 listków sałaty dziennie. Śniadania powinny być przede wszystkim sycące, żeby dostarczyć nam energii na pierwszą, pracowitą część dnia oraz różnorodne, aby w jak największym stopniu zaspokoić nasze potrzeby żywieniowe. 



poniedziałek, 11 maja 2015

Odchudzanie z dr Google - nie pij wody do posiłku

Pod postem o aplikacjach pomagających w zwiększeniu ilości wypijanej wody, jedna z czytelniczek napisała w komentarzu, że nie powinno się pić wody do posiłku (ale ona i tak to robi). Chciałabym więc, zainspirowana tym komentarzem, sprostować ten bardzo popularny mit. Zapraszam na drugi odcinek odchudzania z dr Google.



MIT : Nie wolno pić przed posiłkiem/w trakcie posiłku/po posiłku

Picie jakiegokolwiek płynu przed posiłkiem rozrzedza kwas żołądkowy, picie w trakcie zwiększa nasz apetyt, a popijanie posiłku przedłuża jego zaleganie w żołądku.


FAKT : Jest to sprawa bardzo indywidualna 


Można by powiedzieć, że co dietetyk to opinia. Różne źródła podają sprzeczne ze sobą informacje. Dla mnie najrozsądniejsze jest stwierdzenie, że każdy ma inny organizm i każdy reaguje inaczej. Ja osobiści nigdy nie zwracałam uwagi na korelacje picia z jedzeniem - napoje goszczą w moim żołądku przed, w trakcie i po posiłku i nigdy nie miałam z tego tytułu żadnych ekscesów żołądkowych czy chorób wywołanych zaburzonym wchłanianiem substancji odżywczych. 

Tak na zdrowy rozum, gdyby szklanka wody pozwalała na neutralizację soku żołądkowego to nikt nie miałby zgagi! Wystarczyłoby wypić kilka łyków, a wszystkie nieprzyjemny objawy nagle by znikały. 
Nasz organizm, pomimo tego, że czasami wykazuje nienajlepsze przystosowanie do XXI wieku, nie jest aż tak delikatną strukturą, żeby jego pracę zaburzało trochę płynu. 
Gdyby zaleganie pokarmu w żołądku było uzależnione od ilości wody jaka się w nim znajduje, czy przypadkiem zjedzenie zupy czy wypicie koktajlu owocowego nie robiłoby nam tego samego "zła" co szklanka wody? 

Najlepsze co możesz zrobić to po prostu słuchać swojego organizmu. Jeśli pijąc przed posiłkiem masz bóle brzucha czy zgagę - nie rób tego. Jeśli długo po posiłku czujesz się ociężały po popiciu go wodą - nie rób tego. Jeśli jednak Twój organizm mówi Ci, że nie robi mu to żadnej różnicy - też go posłuchaj. 


środa, 6 maja 2015

Wiosna w moim domu

Chodź majówka przywitała nas niezbyt gorąco, to teraz robi się coraz cieplej i słoneczniej. Drzewa kwitną, ptaki śpiewają, wszędzie pełno jest rowerzystów, ludzie stali się jakby milsi (czy to możliwe?). Ja osobiście uwielbiam słońce i ciepły wiatr, więc z utęsknieniem czekałam na pierwsze oznaki wiosny. Prawdziwej wiosny! (bo jeśli jednego dnia jest ciepło, a następnego pada grad wielkości winogron, to nie koniecznie o to mi chodziło)
Dzisiaj zapraszam Cię na wiosenną wycieczkę, wpis bardzo luźny i kolorowy jak na wiosnę przystało:)



Mój mini ogródek na parapecie w kuchni, który na razie wygląda mizernie, ale dzielnie czeka, aż zbiorę się w sobie i w końcu kupie ładne doniczki i więcej krzaczków ziół. Od lewej jest tajska bazylia, o której przeczytasz pod następnym zdjęciem, z tyłu chowa się szczypiorek. Po prawej pięknie kwitnie fiołek afrykański - mój ulubiony kwiatek doniczkowy, bo fioletowe kwiaty ma cały rok, niezależnie od tego czy pamiętam o podlewaniu go... Najbardziej z przodu jest krzaczek sałaty. Przyznam się, że pierwszy raz kupiłam coś takiego, jest to mieszanka 3 odmian sałaty zasiana w jednej doniczce. Kupiłam ją w Lidlu jakieś 3 tygodnie temu, ale w zeszłym tygodniu też widziałam, że jest jeszcze dostępna. Jak dla mnie wynalazek roku! Bardzo lubię sałatkę na kanapkach, ale jeśli kupię całą główkę, to przy 2-osobowym gospodarstwie domowym, nie uda nam się jej zjeść. Taki krzaczek jest więc dla mnie doskonały, bo sałata co prawda nie odrasta (wtedy byłby to ideał), ale stoi na parapecie już czwarty tydzień i jak widzisz nadal wygląda smakowicie.  



Zielony, wiosenny i przepyszny napój, który od kilku tygodni często gości w moich szklankach - woda mineralna z listkami tajskiej bazylii. Listki wystarczy umyć i porwać na drobne kawałeczki, a najlepiej jeszcze dodatkowo rozgnieść w wodzie, żeby wydobyć z nich jak najwięcej smaku. Pokazywałam Ci już go w poście o aplikacjach żywieniowych. Tajska bazylia jest moim przypadkowym odkryciem - chciałam kupić krzaczek zwykłej bazylii, a że w sklepie była tylko taka... Dopiero w domu kiedy jej spróbowałam okazało się, że smakuje raczej jak mięta z delikatnym posmakiem bazylii. Do dań warzywnych czy mięsnych raczej się nie nadaje, ale za to do napojów jak najbardziej.




Cały pokój pachnie i wygląda ładniej kiedy na biurku stoi bukiet kwiatów. Te cięte oczywiście można kupić cały rok, ale dla mnie są właśnie przebłyskiem wiosny, nawet mroźną zimą. To, że są cudownym podarunkiem, tylko potęguję mój uśmiech na ich widok. Nawet kilka sztuk w ozdobnym wazonie może zmienić charakter pokoju, nadając mu bardziej ciepły i przytulny charakter. 



Teraz kwiaty w 100% wiosenne -  moja największa duma ostatnich dni. Zasadzone własnoręcznie zeszłej jesieni w ogródku pod balkonem. Odkąd tylko zaczęły pojawiać się pierwsze przebłyski cieplejszego słońca, codziennie wypatrywałam czy aby nie zaczęły kwitnąć. Kwiaty pojawiły się stosunkowo późno, przynajmniej w porównaniu do pięknego ogródka sąsiadki, ale i tak jestem z nich bardzo dumna i podziwiam je co rano. Niby nic wielkiego, a cieszy. Ogólnie rzecz biorąc jestem wielbicielką kwiatów wszelkiej maści, ale w tym roku pierwszy raz mogę chwalić się własnoręcznie posadzonymi. 




Na koniec coś najbardziej związanego z jedzeniem (w końcu to blog dietetyczny). Najprostsza i najszybsza kolacja czy drugie śniadanie jakie jestem w stanie zrobić. Wystarczy do blendera wrzucić 1 banana, ok. 10 sztuk truskawek (latem świeżych, poza sezonem rozmrożonych) i kubeczek jogurtu naturalnego i gotowe! Koktajl jest słodki i wbrew pozorom sycący i to nie tylko dla wątłej kobietki, ale i dla postawnego mężczyzny (mój Osobisty Narzeczony bardzo często wypija taką porcyjkę na kolację i w 100% się najada). Oczywiście możesz poeksperymentować ze smakami, dodając inne owoce jak np. jagody, borówki, gruszki czy tzw. mrożoną mieszankę kompotową. Jeśli koktajl przybierzesz listkami mięty albo plasterkiem truskawki, przelejesz do wysokiej szklanki i dorzucisz kolorową słomkę, stanie się cieszącym oko deserem, który spokojnie możesz podać gościom, którzy wpadli z niezapowiedzianą wizytą.   

To jak? Zaraziłam Cię wiosenną energią?


Ps. Nie zdążyłam się obejrzeć, a na blogu jest już ponad 500 wyświetleń i coraz więcej komentarzy pod każdym wpisem. Bardzo Ci dziękuję za odwiedziny, jeszcze bardziej wdzięczna jestem za każde dobre słowo pod notką. Nawet nie wiesz jak dużo to dla mnie znaczy.

Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie ponownie, zapraszam ;)

sobota, 25 kwietnia 2015

Najlepsze aplikacje żywieniowe - jak pić więcej wody



























Na zdjęciu woda mineralna z tajską bazylią - mój hit wśród napojów od kilku dnia - oraz Diabełek, czyli roślinka hodowana przez mnie w jednej z prezentowanych niżej aplikacji. 


W dzisiejszych czasach prawie każdy z nas ma smartphona czy tablet. Mamy też stały dostęp do internetu, co pozwala nam na wiele różnych rzeczy, które nie były osiągalne jeszcze 10 lat temu. Skoro te cudeńka techniki pomagają nam w tak wielu dziedzinach życia, to czemu by nie zastosować ich również w żywieniu? Dzisiaj przedstawię Ci moją subiektywną listę najlepszych aplikacji na Androida, które możemy wykorzystać w pilnowaniu ilości wypijanych przez nas płynów.

Dlaczego akurat ta grupa aplikacji? Jedną z tych apek sama stosuję od dłuższego czasu, bo akurat z wypijaniem odpowiedniej ilości wody mam problemy. Dokładniej mówiąc - miałam, bo właśnie dzięki elektronicznej pomocy, już nie mam. Od pewnego czasu wiedziałam, że wypijam za mało płynów w ciągu dnia. Dopóki jednak nie zainstalowałam aplikacji, nie byłam się w stanie usystematyzować, czasami wypijałam 2000 ml, czasami ok. 1200 ml. Poza tym licząc szklanki w pamięci, często zastanawiałam się ile tak naprawdę wypiłam. Od kiedy jednak mój telefon co jakiś czas burczeniem przypomina mi, żebym chwyciła szklankę wody - codziennie wypijam 1800 ml i jestem z siebie dumna.

Właściwe nawodnienie jest dla nas niezwykle ważne. Zapewnia nam prawidłową pracę mózgu, a co za tym idzie, lepszą koncentracje, pamięć i sprawniejsze myślenie. Mamy lepszą koordynację ruchów i większą odporność na zmęczenie. Czujemy też więcej energii życiowej przez cały dzień. Woda wpływa nawet na nasz wygląd - zapewnia gładką i elastyczną skórę. Ogólnie mówiąc - odpowiednio nawodnieni czujemy się i wyglądamy po prostu lepiej.
Powinniśmy wypijać od 1,5 do 2 litrów dziennie, w ciepłe dni nawet więcej. Jednak tak na prawdę bardzo niewiele osób to robi. Od kiedy ja zaczęłam mieścić się w tym przedziale, czuję się dużo lepiej i naprawdę zauważam na sobie te wszystkie zalety wody o których napisałam wyżej. Szczególnie dla mnie istotne jest to, że łatwiej jest mi się skupić - łyk wody na nudnym wykładnie na prawdę działa cuda!

A teraz przejdźmy do konkretów, oto pierwszy w historii tego bloga (chociaż mam nadzieję, że nie ostatni) ranking prozdrowotnych aplikacji.

Co polecam:


Urocza aplikacja, która od razu skradła moje serce! Kontrola wypijanych przez nas płynów jest swojego rodzaju grą, w której hodujemy własną roślinkę. Wypijając każdą kolejną szklankę zdobywamy punkty, dzięki którym nasza sadzonka rośnie. Możemy wybrać roślinkę oraz doniczkę która najbardziej nam się podoba, a potem czerpać radość z picia wody i logowania naszych postępów w aplikacji.
Na samym początku  wybieramy sobie też kubek z którego najczęściej pijemy określając jego wygląd i pojemność. Później oczywiście można dodać ich więcej i z podręcznego menu wybierać między nimi.
W menu tej aplikacji znajdziemy też graf przedstawiający ile wody wypiliśmy, a ile zostało nam do końca dnia. Mamy też historię obrazującą nasze postępy.
Wstępne ustawienia są bardzo proste, musimy tylko określić naszą wagę i rodzaj aktywności fizycznej, a program wyliczy nam ile płynów powinniśmy wypijać w ciągu dnia.
Możemy też dowolnie skonfigurować rodzaj i częstotliwość przypominań.
Szczerze polecam!



Chociaż nazwa aplikacji jest anglojęzyczna, to już samej rejestracji płynów dokonujemy w języku polskim.
Do wyboru mamy wiele kubeczków, różnych wzorów i objętości, które dodatkowo możemy edytować, jeśli chcemy być jak najbardziej dokładni co do ilości wypijanej przez nas wody. Możemy ustawić sposób i częstotliwość powiadomień najbardziej nam odpowiadający. Możemy jest również oczywiście wyłączyć, ale tego nie polecam. Do wglądu mamy dziennik przedstawiający ile i o jakiej godzinie wypiliśmy oraz graf obrazujący jaka jest nasza tendencja na przestrzeni miesiąca. Aplikacja pozwala nam również na monitoring masy ciała, również za pomocą grafu. Ogólnie cała apka jest bardzo czytelna, przejrzysta i intuicyjna w obsłudze. To właśnie ją stosowałam przez ostatnie półtora miesiąca, zanim odkryłam Plant Nanny.

Co przetestowałam, ale nie podbiło mojego serca:

Nie twierdzę, że te aplikacje są złe, po  prostu skoro są lepsze, to po co korzystać z tych mniej dopracowanych?


Najbardziej denerwujące w tej aplikacji są przypominania, gdyż włączają się co chwilę do momentu aż zalogujesz porcję wody. Nie da się tego uśpić albo wyłączyć. Oczywiście można ich w ogóle nie włączać, ale po co nam wtedy taka aplikacja?
W aplikacji mamy kilka kubków do wyboru, wizualnie też jest nieźle, tutaj również hodujemy kwiatki - słoneczniki. Mamy do wglądu graf z historią naszego picia oraz kilka wskazówek na temat wpływu wody na nasz organizm.
Ogólnie nie jest źle, ale ja osobiście stosować tej aplikacji nie będę. 



Aplikacja całkowicie po Polsku, prosta w obsłudze, przypominania można łatwo dostosować do naszych potrzeb. Mamy oczywiście dostęp do grafów i naszych statystyk.
Jedyny do czego mogę się przyczepić to zbyt skomplikowany system wyliczania zalecanej dla nas dawki wody dziennie. Oprócz podania płci, masy ciała i naszego trybu życia musimy też określić ile wody spożywamy z pożywieniem, o ile więcej wody powinniśmy wypić w gorący dzień oraz o ile więcej wody będzie nam potrzebne w dniu, w którym uprawiamy aktywność fizyczną. Można by powiedzieć, że jest to dokładniejsze wyliczenie - pewnie, że jest. Ale czy jesteś w stanie określić ile dokładnie wody spożywasz w pożywieniu? Bo ja musiałabym się poważnie nad tym zastanowić. Tym bardziej, że przecież każdego dnia jemy inaczej. Tak samo jest z ciepłym dniem i aktywnością - skąd przeciętny Kowalski ma wiedzieć o ile więcej wody powinien wypić? Przy standardowych danych zalecanych przez aplikację, moje dzienne zapotrzebowanie na wodę to 1100 ml - czyli zdecydowanie za mało.
Jeśli więc chcesz dokładnie kontrolować spożycie wody i wiesz ile dostarczasz jej z pożywieniem, a ile tracisz z potem - proszę bardzo, polecam. Jeśli jednak nie, lepiej wybierz inną aplikację.




Aplikacja w języku Polskim, łatwa, intuicyjna w obsłudze. Możemy dodać różne objętości wody, ale tylko te zaproponowane przez program. Do wglądu mamy statystyki, ale tylko na 1 tydzień do tyłu, miesięczne zestawienie jest dostępne dopiero w płatnej wersji pro. Wyznaczona dla mnie zalecana ilość wody to 1500 ml - nie jest źle, ale to raczej minimum, niż optymalna ilość. Najbardziej w tej aplikacji podobają mi się zachęty do picia - razem z przypominaniem wyświetla nam się informacja o wodzie (np. że wpływa ona na stan naszej skóry).


Wszystkie przedstawione przez mnie aplikacje są za darmo dostępne na system Android. Loga zdjęć pochodzą ze strony play.google.com, a bezpośrednie linki do apek znajdziesz po kliknięciu w ich nazwę.

Zachęciłam Cię do zainstalowanie którejś z nich? A może masz inny sposób na wypijanie odpowiedniej ilości płynów? Daj znać w komentarzach! 

niedziela, 19 kwietnia 2015

Przebłyski lata

Przyznam się Ci do jednego z moich nałogów - uwielbiam owoce jagodowe. Truskawki, maliny, jagody, borówki, wszystkie rodzaje. W sezonie jem je nie na sztuki, a na miseczki... Jeśli w moim zasięgu znajdzie się borówka amerykańska, która jest moim ulubieńcem, nie ma szans aby nie zniknęła w ciągu 10 minut. Poza sezonem też bardzo często goszczą na moim stole w postaci mrożonek.

Kiedy więc wczoraj byłam na zakupach w jednym z dużych supermarketów - kupiłam truskawki! Całe 6 sztuk, na spróbowanie (do zdjęcia dotrwały tylko 3). Tak, wiem, wiem, o tej porze roku są one niesamowicie sztuczne, hodowane na chemii a nie glebie. Ja to wszystko wiem. Ale...

Wybierając paprykę poczułam nagle piękny zapach truskawek. Taki prawdziwy, pysznie słodki. Będąc w tym samym sklepie tydzień wcześniej widziałam, że mają w ofercie te owoce, ale dopiero teraz je poczułam. Wrzuciłam więc paprykę do koszyka i podążyłam za węchem. Kiedy zlokalizowałam stoisko z truskawkami, stałam nad nimi dobre 5 minut i cieszyłam się tym zapachem - mówiłam, że jestem uzależniona. Nie mogłam się więc powstrzymać i kupiłam kilka sztuk.
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że te małe czerwoniutkie cuda naprawdę smakowały jak truskawki - a nie jak styropian pomalowany farbą! Szybko więc zostały zjedzone.

Obiecałam sobie jednak, że nie kupię ich więcej przynajmniej do połowy maja, bo obecnie nie są najzdrowsze. Myślę jednak, że tak niewielka ilość mi nikomu nie zaszkodzi. Dużo gorszym pomysłem byłoby zjedzenie większej porcji.

Chociaż wiem, że te owoce zapewne nie widziały nawet słońca, jest to przebłysk nadziei, że wiosna, a zaraz za nią lato niedługo do nas zawita.

piątek, 17 kwietnia 2015

Racjonalnie odżywianie - co to właściwie jest

Święta już za nami, pierwsze promyki słońca zaczęły pojawiać się od czasu do czasu - trzeba więc zacząć gubić zimową izolację i przygotowywać ciało do sezonu bikini. To chyba jakaś nasza narodowa tradycja, że przez 3 miesiące nabieramy kilogramów, żeby potem mieć z czego się odchudzać. Dzisiaj rano w telewizji, na trzech różnych stacjach, oglądałam 3 różne materiały o tym jak wrócić do formy i pozbyć się nadmiaru tłuszczyku. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo cieszą mnie tego typu informacje w mediach, szczególnie jeśli jednym z gości w studio jest dietetyk. Wtedy, przeważnie, przekazywana wiedza jest rzetelne. Problemem jest tylko bardzo krótki czas takich materiałów i pozostawienie widza z przesłaniem, że powinien się racjonalnie odżywiać.
Dobrze, ale racjonalnie, czyli jak?
Przeciętny Kowalski nie ma bladego pojęcia co to tak naprawdę znaczy. Może trzeba jeść mniej mięsa? A może więcej warzyw? A może pić czerwone wino, bo przecież mieszkańcy południowej Europy piją go dużo i są szczupli?
Więc jak to właściwie jest?

Na pewno nie raz widziałaś ten obrazek, w takiej, czy innej formie.



Na pewno też nie raz słyszałaś, że aby racjonalnie się odżywiać, trzeba przestrzegać zasad piramidy żywienia. Ale czy tak naprawdę wiesz co to znaczy?

O ile raczej każdy odczyta z tego obrazka, że najwięcej powinniśmy spożywać produktów zbożowych, a najmniej olejów, to już ile to jest "najwięcej", a ile mniej, o co chodzi z tym dzbankiem z boku i aktywnością fizyczną na dole - nie każdy wie.

1. Aktywność fizyczna

Stanowi podstawę piramidy, ale to wcale nie oznacza, że mamy się nią "żywić", nie chodzi tu o czerpanie energii ze słońca, ani inne tego typu bzdury.

Chodzi raczej o to, że aktywność powinna nam towarzyszyć codziennie. Ale spokojnie! Nikt nie każe Ci pływać codziennie przez nie wiadomo ile godzin. Jeśli pójdzie na basen 1 raz w tygodniu, a do tego w weekend wybierzesz się na przejażdżkę rowerem też będzie dobrze. Jeśli jeszcze do tego codziennie przejdziesz się na spacer czy chociażby wybierzesz się do pracy/na zakupy piechotą a nie samochodem, spełnisz to zalecenie.  Oczywiście im więcej ruchu, tym lepiej, ale nie oszukujmy się, osoba która nigdy nie ćwiczyła, nie przejedzie od razu 10 km rowerem. Ważne jest żeby od czegoś zacząć. Już nawet wejście po schodach, zamiast wybrania windy jest ważnym krokiem w kierunku zdrowszego życia (oczywiście tradycyjnych schodach, a nie ruchomych).


2. Produkty zbożowe


Powinny one stanowić podstawę diety, a są to - pieczywo, kasze, ryż, makarony. Powinniśmy spożywać 5 - 6 porcji tych produktów dziennie. Jedna porcja to np. 1 kromka chleba, pół szklanki ugotowanego ryżu/kaszy/płatków owsianych, 2/3 szklanki ugotowanego makaronu
Pełnoziarniste przetwory zbożowe mają dość dużą przewagę nad tymi z pełnego przemiału (czy białej mąki, jak kto woli), gdyż zawierają większe ilości witamin i minerałów. Mają też dużo błonnika, którego w naszej diecie przeważnie jest za mało. Są też wolniej trawione przez nasz organizm, dzięki czemu dłużej czujemy się najedzeni. To samo dotyczy grubszych kasz (gryczana, jaglana, pęczak) w porównaniu z drobniejszymi (manna, kuskus), czy ryżu brązowego w porównaniu z białym. Do tej grupy zaliczane są też wszelkiego rodzaju płatki, zarówno te zdrowe - owsiane, jak i nafaszerowane cukrem - śniadaniowe.

3. Warzywa

W Polskich zaleceniach mamy 4 porcje, chociaż tak naprawdę warzyw w naszej diecie powinno być jak najwięcej, a już na pewno w każdym głównym posiłku powinna znaleźć się ich przynajmniej jedna porcja. W zachodnich normach spożycie warzyw jest bardzo często nielimitowane.
Jedna porcja to np. pół cukinii, 1 średniej wielkości pomidor czy ogórek, 5 rzodkiewek, 5 liści sałaty, szklanka surówki z kapusty.
Dobór warzyw na naszych stołach powinien być jak najbardziej urozmaicony. Nie jedz co dziennie rano kanapki z pomidorem - czasami zastąp go ogórkiem, sałatą czy papryką, a najlepiej zjedz je wszystkie razem.
Jeśli chodzi o zawartość witamin i minerałów to co warzywo to obyczaj, warto jest jednak wybierać różnokolorowe warzywa, wtedy mamy spore szanse, że dostarczymy organizmowi szeroki wachlarz tych dobroczynnych składników. Te bardziej wodniste warzywka mają też bardzo niską wartość kaloryczną, możemy więc jeść je bez obaw o nadprogramowe kilogramy.

4. Owoce


Chociaż są zdrowe, zawierają mnóstwo wiatami i minerałów, nie należy przesadzać z ich ilością. Są one bowiem bogate w cukry proste, które nie są najlepsze dla naszego organizmu. Zawsze jednak owoc jest lepszym wyborem niż jakiekolwiek słodycze. Zalecane są 2 - 3 porcje owoców dziennie, gdzie jedna porcja to np. pół grejpfruta, 1 jabłko/banan/gruszka, 2 mandarynki, pół szklanki wiśni.

5. Mleko i produkty mleczne



Produkty z tego piętra piramidy powinniśmy spożywać w 3 porcjach dziennie. (1 porcja - 1 szklanka mleka/kefiru, 3/4 szklanki jogurtu naturalnego, gruby plaster twarogu czy sera żółtego ). Polecane są raczej produkty o średniej zawartości tłuszczu, tzn. mleko 1,5%, półtłuste sery twarogowe.
Mowa tu o "czystych" przetworach mlecznych, jeśli chcesz zjeść jogurt owocowy, pamiętaj, że jest on dużo bardziej kaloryczny i zawiera sporo dosypanego cukru.


6. Mięso, ryby, jaja, rośliny strączkowe

Bardzo rozbudowana grupa produktów, którą powinniśmy spożywać w postaci 1 porcji dziennie. Jest to ok. 150 g jeśli chodzi o mięso, które częściowo można zastępować wędlinami czy jajkami. Dobrze jest też przynajmniej raz w tygodniu, spożyć 40 - 60 g (waga przed ugotowaniem) nasion roślin strączkowych (fasola, soja, groch) oraz porcję ryby morskiej. Zarówno strączkowe, jak i rybka, zastępują nam wtedy porcję mięsa. Dobrze byłoby jednak, żeby wybierane przez nas mięso było drobiowe, mięso wieprzowe, wołowe, czy inne czerwone powinniśmy spożywać nie częściej niż kilka razy w miesiącu - powiedzmy 1 raz na tydzień.


7. Tłuszcze


Na samym szczycie piramidy mamy tłuszcze dodawane do potraw. Chodzi tu o margaryną na kanapkach czy olej użyty do smażenia czy jako sos do surówki. Zaleca się 1 porcję takiego tłuszczu dziennie, to jest 1 łyżka oleju/oliwy lub 2 łyżki margaryny roślinnej. Oczywiście w naszej diecie będzie więcej tłuszczu, ale pochodzić on będzie z produktów innych pięter piramidy. Tak na prawdę spokojnie można obejść się bez tego dodatku, zalecany on jest jednak, ze względu na małe spożycie nienasyconych kwasów tłuszczowych (w które są bogate oleje roślinne) przez większość mieszkańców naszego kraju.


8. Woda


Czyli ten doklejony nie wiadomo gdzie dzbanuszek. Powinniśmy spożywać od 1,5 do 2,5 litrów płynów dziennie. Idealnie byłoby gdyby byłaby to głównie woda mineralna. Nie oszukujmy się jednak, mało kto jest w stanie to osiągnąć (ja sama czystej wody wypijam 750 - 1000 ml dziennie). Do tej zalecanej ilości wliczają się też soki owocowe (ale w ilości nie większej niż 1 szklanka dziennie), wszystkie rodzaje herbat (oprócz czarnej), kawa zbożowa, mleko, kefir czy nawet zjedzona przez nas na obiad zupa. W ten sposób dobicie do 1,5 litra wcale nie jest takie trudne.


Ciekawa jestem jak duży odsetek propagatorów picia 2 litrów wody mineralnej dziennie, rzeczywiście to robi...

9. Pominięci

Jak pewnie zauważyłeś w piramidzie nie ma słodyczy, deserów, orzechów, pestek, masła, podrobów, przypraw ( o czymś jeszcze zapomniałam?). Czy to oznacza, że w ogóle nie możemy jeść tych produktów? Nie do końca...
Co do słodyczy i deserów - owszem, najlepiej byłoby je wyeliminować całkowicie, ale nie popadajmy w fanatyzm, kawałek ciasta czy cukierek jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził. Nie można ich jednak jeść codziennie, nieoficjalnie zaleca się porcję słodkości 1-2 razy w tygodniu.
Pozostałe produkty natomiast powinniśmy jeść! Orzechy i pestki dyni czy słonecznika są bogate w mikroelementy i nienasycone kwasy tłuszczowe. Ich największym "grzechem" jest to, że w tak niewielkiej objętości znajdują się zastraszające ilości kcal.
Masło zamiast margaryny jest raczej polecane dla dzieci, a nie dorosłych, chociaż tak naprawdę każdy twierdzi co innego.
Podroby z kolei są bogatym źródłem składników mineralnych, ale też niestety tłuszczu, nie powinniśmy więc spożywać ich częściej niż raz w miesiącu.
Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju przyprawy, nie ma ani dolnej ani górnej zalecanej granicy ich spożycia, stosuj je według własnego smaku. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sól! Nie powinniśmy jej jeść więcej niż 5 g dziennie, czyli około 1 łyżeczki.


Pominięte produkty czy nie do końca jasne oznaczenia są spowodowane tym, żeby piramida była jak najbardziej czytelna i w prosty, obrazowy sposób przedstawiała podstawy zdrowej diety. Niestety często, za równo piramida jak i pojęcie racjonalnego odżywiania, jest albo nad interpretowana albo nie do końca wyjaśniona. Zawsze trzeba więc przepuścić wszystkie docierające do nas informacje przez nasz osobisty filtr racjonalnego myślenia.



Jeśli wzięłaś sobie do serca te zalecenia i chcesz pilnować ilości porcji w diecie, więcej konkretnych przykładów ile gram czy jaka wielkość danego produktu to jego 1 porcja znajdziesz w internecie albo tutaj, tutaj, tutaj czy tutaj.


Omówiony przeze mnie sposób odżywiania dotyczy zdrowych osób dorosłych. Różne choroby czy dolegliwości mogą wymagać innej diety.